Przez dwie dekady może się zmienić to, co nauka uważała za pewnik. W szkole uczyłam się, że Pluton to planeta, a Tyrannosaurus rex był najgroźniejszym dinozaurem. Od tego czasu Plutona zdegradowano, a T-Rex okazał się zarówno myśliwym, jak i padlinożercą. Kiedyś usłyszałam na jednej z konferencji słowo „starowiedza” oznaczające to, czego rzetelnie uczyliśmy się dawno temu, a co się zdezaktualizowało ogólnie, a niekoniecznie u nas. Przenoszę tę ideę na nasz branżowy grunt. Dyrektor instytucji kultury musi być czujny, bo starowiedza dotyczy też zarządzania w kulturze.
Od pewników do pytań
Jeszcze kilkanaście lat temu zarządzanie – również w kulturze – opierało się na stosunkowo stabilnych zasadach. Dyrektor był głównym decydentem, instytucja miała jasno określoną strukturę, a program tworzono w oparciu o doświadczenie i intuicję zespołu.
Dziś wiele z tych „pewników” przestaje działać.
Nie dlatego, że były błędne. Po prostu świat wokół nich się zmienił.
Od instytucji do relacji
Kiedyś instytucja kultury była przede wszystkim miejscem. Miała swoją siedzibę, program i publiczność, która przychodziła na wydarzenia.
Dziś coraz częściej mówi się, że instytucja to nie budynek, tylko relacje z mieszkańcami, lokalnymi organizacjami, z twórcami czy z odbiorcami online. Zmiana polega na przesunięciu akcentu: z „organizujemy wydarzenia” na „tworzymy przestrzeń dla ludzi”.
Od programu do odbiorcy
Przez lata dominował model: najpierw program, potem promocja, na końcu odbiorca. Dziś ten porządek się odwraca. Coraz częściej zaczynamy od pytania: dla kogo to robimy i czego ta osoba naprawdę potrzebuje? Takie podejście wymaga badania potrzeb, słuchania społeczności oraz elastyczności i gotowości do zmiany planów.
Od kontroli do współodpowiedzialności
Tradycyjny model zarządzania opierał się na kontroli i hierarchii. Dyrektor wiedział, zespół realizował. Dziś coraz częściej działa model oparty na zaufaniu, współtworzeniu oraz odpowiedzialności rozproszonej w zespole. To trudniejsze, bo wymaga oddania części kontroli. Ale jednocześnie pozwala budować bardziej zaangażowane i kreatywne zespoły.
Od planowania do adaptacji
Kiedyś plan roczny był dokumentem niemal nienaruszalnym. Dziś rzeczywistość zmienia się tak szybko, że elastyczność staje się kluczową kompetencją. Pandemia tylko przyspieszyła tę zmianę, ale ona zaczęła się dużo wcześniej. Instytucje, które dobrze funkcjonują dziś, potrafią reagować na zmiany i na bieżąco wyciągać wnioski, ale też mają odwagę, by testować nowe rozwiązania.
Co dalej?
To nie jest opowieść o tym, że wszystko, co było, należy odrzucić. Wiele fundamentów zarządzania pozostaje aktualnych: odpowiedzialność, rzetelność, jakość działań, zaufanie. Zmienia się jednak kontekst. Dlatego uczenie się, a potem oduczanie, by móc uczyć się na nowo, jest najważniejsze.
Zarządzanie w kulturze – tak jak nauka – nie jest zbiorem raz ustalonych prawd. To proces, który nieustannie się rozwija. I być może najważniejszą kompetencją dziś nie jest wiedzieć więcej, ale być gotowym, że to, co wiemy, może się zmienić.

