badania planowanie rozwój

Kto wygrywa? Kompetencje przyszłości

1 grudnia 2020

Śmiać mi się chce, że mogę w ten sposób mówić, ale taki przywilej ludzi urodzonych w latach 80. Na przełomie wieku, albo tysiąclecia (ha ha!) , kiedy zdecydowana większość uczniów klas maturalnych trzymała kciuki, żeby jednak w 2000 roku był ten koniec świata, bo nie będzie matury, forsowany był wybór studiów na kierunkach ścisłych. Do szkół średnich, w tym mojej, przyjeżdżali studenci i wykładowcy i zachęcali do studiowania na uczelniach technicznych. Kij tam, że nie każdy miał predyspozycje do nauk ścisłych.

Po dwudziestu latach zmieniło się wiele, zwłaszcza technologicznie. Bycie ścisłowcem nadal jakby ułatwia życie. Ale na technologii świat się nie kończy, czego doświadczamy zwłaszcza teraz. Że same narzędzia (maszyny, programy) to nie wszystko. Że jest jeszcze ten nieprzewidywalny, cudowny, z ogromnym potencjałem i wymagający ciągłego doskonalenia czynnik ludzki.

Trafił mi w ręce raport o kompetencjach, na które będzie zapotrzebowanie w niedalekiej przyszłości (do przeczytania tutaj). Kompetencjach, nie zawodach.

 

Pandemia przyspieszyła pewne zjawiska, ale też odkryła potencjał w umiejętnościach dotychczas mniej docenianych.

Może nie tyle od razu pójść w zapomnienie, co stopniowo ma zanikać zapotrzebowanie na takie umiejętności:

 

  • zręczność manualna, wytrzymałość i precyzja
  • pamięć, zdolności werbalne, słuchowe i przestrzenne
  • zarządzanie zasobami finansowymi i materialnymi
  • instalacja i konserwacja technologii
  • czytanie, pisanie
  • matematyka
  • aktywne słuchanie
  • zarządzanie personelem
  • kontrola jakości i świadomość bezpieczeństwa
  • koordynacja i zarządzanie czasem

 

Z kolei tendencję wzrostową mają odnotować:

  • myślenie analityczne i innowacje
  • aktywne uczenie się i strategie uczenia się
  • kreatywność, oryginalność
  • inicjatywa
  • projektowanie i programowanie technologii
  • krytyczne myślenie i analiza
  • rozwiązywanie złożonych problemów
  • przywództwo i wpływ społeczny
  • inteligencja emocjonalna
  • rozumowanie i ideacja
  • analiza i ocena systemów

Fajnie. I co nam po tej wiedzy?

Lockdown i przeniesienie działań do sieci szybko i brutalnie zweryfikowały nasze umiejętności przystosowywania się do nowych warunków, odnajdywania w ciągłej zmianie, radzenia sobie (także psychicznego) z niekomfortowymi okolicznościami, zamknięciem, samotnością.
Niezależnie od tego, czy ktoś jest humanistą, czy ścisłowcem, stanęliśmy wszyscy, jak równi sobie, z tymi samymi problemami. Okazuje się, że inteligencja matematyczna czy przestrzenna w obecnych warunkach to się tak średnio przydaje, gdy trzeba utrzymać rozproszony przez zdalną pracę zespół, podtrzymać motywację i wspierać na duchu. Że tu zyskują osoby z inteligencją emocjonalną, które mają umiejętność rozumienia drugiego człowieka, dające przestrzeń, zaufanie i większą swobodę działania.

To jest też wskazówka, żeby poszerzać swoje horyzonty, umieć analizować dane, szukać wiarygodnych źródeł, nie dawać sobą manipulować, krytycznie myśleć. To także szansa dla osób, które potrafią z tego natłoku danych, którymi jesteśmy zasypywani, wydobyć to, co ważne.

Pod kątem takich umiejętności warto rozwijać siebie i swoją kadrę.

 

Kompetencje miękkie – dla mięczaków?

Oprócz twardych umiejętności, jakie mamy, zdobywając formalne wykształcenie, jesteśmy wyposażeni także w kompetencje miękkie, takie jak kreatywność, zarządzanie czasem i umiejętności interpersonalne. To one sprawiają, że tworzymy pewną atmosferę pracy, która jest albo przyjemna, twórcza i sprawia, że człowiek wstaje z radością, a nie tylko po to by mieć za co zapłacić rachunki, lub powoduje nieznośny klimat, wypala zawodowo. W skrócie – mając do wyboru specjalistę-gbura i specjalistę o dużej inteligencji emocjonalnej, jakoś tak wybieramy tego drugiego. Takie powiedzonko krąży w sieci, że przetrwają nie najsilniejsi, ale najsympatyczniejsi.

 

Sympatyczny szef??? Czerwona lampka się zapala

Wiem, że są osobowości, którym taki typ zarządzania przez myśl i usta nie przejdzie. I zapewne nabiorą do mnie jeszcze większego dystansu za szerzenie herezji. Bo dyrektor instytucji kultury i każdy jeden szef ma być “szefowaty” – ostry, niemiły, zdystansowany, rozkazujący, kontrolujący, wzbudzający strach, trzymający się hierarchii, powodujący nerwowość. Pytanie – co zyskujesz taką postawą? Czy wyniki Twojego zespołu rekompensują jego stan zdrowia? A może borykasz się z wypaleniem w grupie albo częstą zmianą kadry? Czy metoda popiół i zgliszcza to na pewno dobre rozwiązanie?

 

Jedni ludzie mają naturalną umiejętność rozumienia i empatii, inni muszą sporo nad tym pracować. Ale wiele da się nauczyć.

Można zacząć od sprawdzenia swoich mocnych stron – polecam dwa testy: test Gallupa i test DISC. Są płatne. Ale to nie będą zmarnowane pieniądze. Tym bardziej, że aktywne uczenie i nowe strategie uczenia się będą wśród poszukiwanych umiejętności.

 


 

 

 

Podobało Ci się?

Wesprzyj blog Kultura na Czasie na Patronite!

Może ci się spodobać również...

Brak komentarzy

Zostaw komentarz